środa, 23 października 2013

Jesienna Wyrypa w Górach Izerskich dzień II

Opadły mgły i ze snu się budzę...uwielbiam ten stan gdy rano nic nie muszę i jeszcze na dodatek jestem  pośrodku gór sam na sam z przyrodą. Noc minęła bez większych przygód, nie licząc wizyty zdziwionego jelenia i zabłąkanego psiaka, którego wziąłem za wilka. Na szczęście zaraz za nim zjawił się właściciel i wyprowadził mnie z błędu, po prostu to tylko podobni mi "waryjoty" lubiący nocne wędrówki po górach.




Zjadając śniadanko zastanawiam się nad planem na resztę dnia. Pogoda trochę niezbyt optymistyczna, zachmurzone niebo i lekko mżący deszczyk. Podejmuję jedyną możliwą decyzję, idę na Smreka a potem się zastanowię co dalej mam sporo czasu i tylko pogoda mi może pokrzyżować plany.



 Na szczyt docieram około 8.00, z daleka już widzę górującą nad okolicą modernistyczną wieżę widokową.



O dziwo mimo wczesnej godziny nie jestem tu sam, spotykam grupę sześciu turystów z Polski którzy spędzili noc w pomieszczeniu znajdującym się w dolnej części wieży. Świetna miejscówka, wyposażona w stoły, ławy i piecyk na drewno. Kiedyś będzie trzeba pomyśleć nad spędzeniem tu nocy, może już tej zimy...



Wspinam się po stopniach wieży na samą górę podziwiać roztaczające się widoczki we wszystkie cztery strony świata. Widać bardzo dobrze pozostałe grzbiety Gór Izerskich zarówno po polskiej jak i czeskiej stronie i miasta położone w ich dolinach.



Moją uwagę przykuwa wierzchołek znajdującego się po polskiej stronie granicy Stogu Izerskiego. Nie byłem tam jeszcze. Powoli w mojej głowie klaruje się dalsza trasa dzisiejszej wędrówki, pogoda też powoli jakby bardziej sprzyjająca.


Pół godziny odpoczynku, drugie śniadanie i ruszam w kierunku granicy. Polską część Gór Izerskich też by wypadało w końcu poznać. Szybko docieram do byłego turystycznego przejścia granicznego obok którego stoi kolejna z wiat na mojej drodze, jednak niezbyt nadająca się do" wiatowania", no chyba że w nagłym przypadku.


Pogoda coraz bardziej mi sprzyja, w każdym razie z polskiej strony słoneczko i wyraźnie cieplej. Prawdziwa Złota Polska Jesień :)



Szlak robi się znowu coraz bardziej mokry i błotnisty, ale nie zwracam na to już uwagi buty i tak już mokre. Zresztą mało patrzę pod nogi a więcej na boki, bo widoki coraz bardziej mnie wciągają i pożeram wszystko wzrokiem.




W końcu docieram na szczyt Stogu Izerskiego 1105 m n.p.m gdzie stoi wieża przekaźnikowa. Teraz już szerokim traktem podążam w kierunku znajdującego się poniżej schroniska.



Schronisko z zewnątrz sprawiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Jak jest w środku nie wiem bo nie wchodziłem. Siadam na ławeczce przed wejściem i podziwiam panoramę Świeradowa Zdroju i jego okolic.
Widok psuje jedynie brzydki budynek kolejki gondolowej, która zresztą i tak jest nieczynna. Ale to może i dobrze że nie działa bo przynajmniej nie ma tłoku i można w ciszy i spokoju delektować się widokami :)


Czasu mam nadal duży zapas, pogoda nadal sprzyja postanawiam więc wydłużyć mój pobyt w górach do maksimum. Jako drogę powrotną wybieram żółty szlak biegnący wzdłuż granicy. Teraz już wiem że była to dobra decyzja, szlak jest poprowadzony w pięknej okolicy.




Na szlaku natykam się na kolejną wiatę, ale niestety jej stan jest dość kiepski, w warunkach letnich by tu jeszcze zanocował. Szkoda że nikt się nie pokusi o odnowienie tych wiat, to takie fajne awaryjne miejsce noclegowe.


Przyśpieszam trochę kroku bo szlak teraz prowadzi utwardzoną drogą i w lesie, tak że żadnych specjalnych widoczków nie ma. Jedynie spokój i szum strumyków, których tutaj nie brakuje.Docieram w końcu do Hali Izerskiej, tutaj już spore peletony cyklistów i małe grupki pieszych. To już prawie cywilizacja.



Mijam Chatkę Górzystów, wiele dobrego o niej słyszałem, ale niem mam czasu dzisiaj wstąpić. Może zimą spróbuję swoich sił na biegówkach to tu zawitam. Podążam dalej w kierunku Turystycznego przejścia Orle-Jizerka na Izerze. Cały czas po prawej stronie towarzyszy mi widok na dziką i piękną Izerę, nie mogę się oprzeć i robię sobie nad jej brzegiem chwilę przerwy.



Po złapaniu oddechu i ugaszeniu pragnienia ruszam dalej. Nie dochodzę do samej osady Orle, odbijam w prawo ze szlaku na leśną drogę gdzie przekraczam mostek graniczny. I znowu jestem w Czechach.


Niestety w tym momencie nastąpiło to czego się obawiałem...akumulator w aparacie odmówił dalszej współpracy. Pozostałą część trasy mam tylko w swojej głowie :) A w skrócie/15 km :)/ to było tak : podążyłem dalej przez osadę Jizerka, o której już wspominałem w jednej ze swoich relacji http://yardo1970.blogspot.cz/2011/11/gory-izerskie.html i dalej przez Desną do Tanvaldu. Również piękny odcinek szlaku o czym można przeczytać i zobaczyć pod podanym powyżej linkiem. I tak właśnie zakończyłem swoje dwudniowe wyrypanie w Górach Izerskich. Było świetnie i na pewno jeszcze nie raz po tutejszych szlakach się powłóczę.

link do albumu
https://picasaweb.google.com/112312179743284627330/GoryIzerskieDzienII?authuser=0&feat=directlink

11 komentarzy:

  1. W Chatce Górzystów jest klimat jedyny w swoim rodzaju. Nigdzie indziej tak nie ma. Dodatkowo omlety z jagodami, które robi pani opiekująca się schroniskiem, są niesamowite. Szkoda, że nie wstąpiłeś.
    Nocne spotkanie z jeleniem, tudzież innym zwierzem, przyprawiłoby mnie chyba o zawał na miejscu. Taka żem strachliwa. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chatkę na pewno kiedyś odwiedzę :) Zawału nie dostałem... ale ze snu mnie zwierzaki wybiły :)

      Usuń
  2. Wspaniale obudzić się w górach, kiedy wystarczą dwa kroki by znaleźć się na szlaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu to nawet dwa kroki nie były :) Ale że wspaniała pobudka to fakt :)

      Usuń
  3. Z czeskiej części Twojej wycieczki znam tylko wieś Jizerke, uwielbiam ją, jak zreszta całe Izery, na Smrku tez byłam, ale tej izby nie widziałam!
    a teraz ide do albumu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jizerka jest super :) A izba jest na Smrku jest na dole wieży :)

      Usuń
  4. Góry Izerskie chciałam odwiedzić przedwczoraj, ale zamiast udać się na szlak, wylądowałam w pociągu który je przemierzał:) Kolejką dotarłam ze Szklarskiej Poręby do Tanvaldu, a góry zostawiłam sobie na wiosnę... Piękne zdjęcia i krajobrazy:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie trzeba było skorzystać z pięknej jesiennej pogody i wyjść na szlak :) Widziałem Twoje fotki ;)

      Usuń
  5. Very beautiful photos and landscape ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Wieża na Smreku jest rewelacyjna do noclegów, miałem okazję tam spać, ale zimą też na pewno się tam pojawię. W końcu miejscówka genialna. ale wiadomo, to stawiali Czesi, nie Polacy...
    "Szybko docieram do byłego turystycznego przejścia granicznego obok którego stoi kolejna z wiat na mojej drodze, jednak niezbyt nadająca się do" wiatowania"" - To była kiedyś budka pograniczników, jednak w czasach Schengen została opuszczona, a potem ludzie się nią zajęli i tak straciła okna i drzwi, któe jeszcze kilka lat temu tam były.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam też zamiar tej zimy tam noc spędzić :) a tej budki szkoda trochę, też fajna miejscówka by z niej była :)

      Usuń