Opadły mgły i ze snu się budzę...uwielbiam ten stan gdy rano nic nie muszę i jeszcze na dodatek jestem pośrodku gór sam na sam z przyrodą. Noc minęła bez większych przygód, nie licząc wizyty zdziwionego jelenia i zabłąkanego psiaka, którego wziąłem za wilka. Na szczęście zaraz za nim zjawił się właściciel i wyprowadził mnie z błędu, po prostu to tylko podobni mi "waryjoty" lubiący nocne wędrówki po górach.