| Rostok |
sobota, 17 sierpnia 2013
Norweskie wakacje cz I
W tym roku padło całkiem przez przypadek na Norwegię. Inne większe plany się posypały z różnych powodów, a gdzieś trzeba było pojechać i trochę pochodzić dla odmiany po innych górkach. Już wiem że był to bardzo dobry wybór i że warto było pod każdym względem. Podróż do Norwegii nie należy jednak niestety do lekkich, jest to jednak spory kawałek drogi do przebycia. Można oczywiście samolotem a potem na miejscu komunikacją publiczną, wtedy jest szybko i wygodnie, ale drogo. Ja wybrałem wariant skorzystania z usług agencji organizującej aktywny wypoczynek, odpadła mi z głowy cała logistyka przedsięwzięcia. Ominę cała podróż autokarem przez Czechy i Niemcy bo nic specjalnego się nie działo. Na półwysep skandynawski dostałem się promem z niemieckiego portu w Rostoku. Nocna 8 godzinna podróż do szwedzkiego Trallerborgu minęła szybko, spakowałem się w śpiwór i całą trasę przespałem na pokładzie.
środa, 10 lipca 2013
Krywań 2494 m n.pm
Hej Krywaniu...tak się zaczyna większość ludowych pieśni i opowieści o tej górującej nad Liptowem narodowej górze naszych południowych sąsiadów Słowaków. O tym szczycie już tyle napisano że ja nic nowego nie wymyślę. Dlatego przejdę od razu do relacji z naszego zmagania się z tym kultowym miejscem w słowackich tatrach. O dziwo mimo krótkiego snu i trochę intensywnej nocy, bardzo sprawnie nam poszło poranne wstawanie. Szybkie i syte śniadanie smakowało wyśmienicie na świeżym powietrzu. Potem kawa, mycie ząbków i zwijamy nasz majdan do auta. Opuszczamy camping w Raczkowej Dolinie i ruszamy w kierunku Trzech Źródełek, skąd startujemy na szlak w kierunku Krywania.
wtorek, 9 lipca 2013
Bystra Ławka
W tegorocznych planach wakacyjnych nie mogło oczywiście zabraknąć wyjazdu w Tatry. No ale wiadomo okres letni w Tatrach to tłumy przypadkowych turystów, a ja chciałem powędrować w miarę spokojnymi i pustymi szlakami. Wymagania spore, ale nie niemożliwe do realizacji. Wystarczy tylko przekroczyć naszą południową granicę i można do woli przebierać w pustych tatrzańskich szlakach. To teraz pozostało mi tylko skompletować ekipę chętną do realizacji tego pomysłu. Wysłałem w sieciowy świat kilka wiadomości z propozycją weekendowego wyjazdu w słowackie Tatry i czekałem na odzew. Dość szybko udało się skompletować czteroosobową ekipę na ten dwudniowy wyskok w góry naszych południowych sąsiadów. Ekipa sprawdzona we wcześniejszych wyjazdach, więc nie było zbyt wielkich problemów z ustaleniem szczegółów naszego wyjazdu. Bazę wypadową założyliśmy na campingu w Raczkowej Dolinie. Wybór tego miejsca okazał się strzałem w dziesiątkę, camping pięknie położony w lesie nad rzeczką u podnóża Tatr Zachodnich i blisko szlaków. My jednak nie mieliśmy w planach zdobywania szczytów Tatr Zachodnich i po rozbiciu namiotu, szybkim śniadaniu i spakowaniu niezbędnego ekwipunku ruszyliśmy autem w kierunku Szczyrbskiego Jeziora .
Subskrybuj:
Posty (Atom)