poniedziałek, 23 września 2013

Norweskie wakacje cz. XII Oslo " Łąka Bogów " - to już jest koniec...

Nadszedł czas pożegnania z Norwegią, wszystko co dobre ma w końcu swój koniec. Ale przede mną jeszcze długa droga powrotna do szwedzkiego portu w Trellerborgu. Po opuszczeniu górskich rejonów kraju wikingów udałem się do ich stolicy. "Łąka Bogów", Christiania potem Kristiania a w końcu Oslo tak zmieniało nazwę przez kilka wieków to położone nad Oslofjordem miasto. Zatrzymujemy się tutaj na noc na jednym z campingów w pobliżu dzielnicy Holmenkollen. Rozkładam swój namiocik, zjadam resztki zapasów i wieczorem ruszam na zwiedzanie okolic. Zaczynam od tego co mam najbliżej, kompleksu narciarskiego Holenkollbaken gdzie w 1952 roku rozgrywane były zimowe igrzyska olimpijskie. Kompleks po modernizacji służy do dzisiaj narciarzom. Na nowoczesnej skoczni i trasach do narciarstwa biegowego rozgrywane są puchary świata i inne zawody, o czym doskonale wiedzą kibice naszej Justyny czy Adasia.





Holmenkollen to uroczo położona dzielnica domków jednorodzinnych odległa około 9 km od centrum Oslo, ale za to z widokiem na cały fiord i leżące nad nim miasto.



 Mam teraz do wyboru albo metrem w kilkanaście minut do cenrurm albo pieszo 2 godzinki. Wybieram tą drugą opcję i docieram do miasta przechodząc przez kolejne pięknie położone dzielnice Oslo.


Jestem prędzej niż myślałem, półtorej godziny starczyło by dojść do obrzeży centrum. Zaczynam spacer po stolicy Norwegii. Mam mapkę, ale mimo to trochę błądzę po uliczkach dzięki czemu jednak trafiam w całkiem ciekawe miejsca.




W końcu docieram do ścisłego centrum gdzie toczy się całe życie turystyczne tego miasta. Jak w każdym wielkim mieście jest tu też główny deptak.


Liczne kawiarenki z ogródkami letnimi, stragany z pamiątkami... czyli wielko turystyczny przemysł jak wszędzie na świecie.


Szybko mijam to miejsce, nie jestem fanem uprawiania tego typu turystyki. Podążam na nabrzeże gdzie znajduje się jedna z najbardziej rozpoznawalnych nowoczesnych budowli tego miasta Oslo Opera.




Bardzo ciekawy architektonicznie obiekt z lekka przypominający znaną Operę w Sydney. Chwila odpoczynku na murku i ruszam w drogę powrotną na camping, teraz trochę dł€ższa trasa czsowo bo pod górkę. Nogi nieprzyzwyczajone do asfaltu zaczynają boleć ale po dwóch godzinkach docieram do namiotu. Kolacja prysznic i do spania. Rano dalsza część zwiedzania, znane muzea na półwyspie Bygdoy.
Po śniadaniu, zwinięciu obozowiska i ostatecznym dokładnym spakowaniu swojego majdanu ruszamy w kierunku Bygdoy.



Znajdują się tutaj najbardziej znane norweskie muzea takie jak Muzeum Fram , czy też Muzeum Kon Tiki .



Tak mijają trzy godziny na oglądaniu eksponatów i okolic półwyspu. Teraz czeka nas kilku godzina jazda przez pozostałą część Norwegii i całe zachodnie wybrzeże Szwecji. Wieczorem docieramy do portu, okrętujemy się na naszym promie i żegnamy się ze Skandynawią. To naprawdę jest już koniec tej przygody...




Link do całego albumu poniżej

2 komentarze:

  1. Ależ kontrast do wcześniejszych pejzażowych zdjęć. Niemniej jednak również bardzo zachęcająco do odwiedzenia Norwegii. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O żesz, skocznia bardzo futurystyczna. Pozostałe zdjęcia również pozują pienne krajobrazy, zupełnie inne od naszych beskidzkich.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń