niedziela, 29 września 2013

Skały " Zamczysko "

Są miejsca w naszych górach bardzo mało znane szerszemu gronu ludzi a posiadające nie mniejsze atrakcje niż najpopularniejsze pasma. A niektóre nawet nie mogą się pochwalić taką atrakcją jakie oferuje Ścieszków Groń 779 m n.p.m, szczyt wznoszący się nad malowniczą miejscowością Łysina w Beskidzie Małym. Tylko tutaj możemy w jednym miejscu zakosztować wspinaczki skałkowej jak na słynnej Jurze i zarazem pobłądzić w labiryntach pomiędzy grzybami piaskowca istebniańskiego niczym w sudeckich Błędnych Skałach. Znajdziemy tutaj również coś dla grotołazów. Jaskinia Lodowa o długości 59 m i głębokości 10 m, w której przez cały rok utrzymuje się lód. Jest to ewenement na skalę całych Karpat, gdyż jaskinia ta leży na wysokości 700 m n.p.m i tylko w Tatrach możemy się spotkać z tego typu jaskiniami. Dotrzeć tam można na wiele sposobów, ja i moi współtowarzysze tej wycieczki wybieramy przebiegający w pobliżu zielony szlak z Kocierza Moszczanickiego.




Pogoda nie najlepsza, ale nie zrażamy się tym zbytnio w końcu od czego są pelerynki no i wiara w poprawę pogody. Zresztą taka aura  deszczowo-mglista ma też swój urok, a i fotki inne niż zazwyczaj co nie znaczy że gorsze.




W miejsce gdzie trzeba zejść ze szlaku docieramy dość szybko. Niestety brak jakiegokolwiek oznakowania skał powoduje że przez kilkanaście minut błądzimy w krzakach próbując zlokalizować "Zamczysko". Ale w końcu słychać: "jest! tutaj...chodźcie" to jedno z towarzyszących nam dzieci odnalazło właściwą ścieżkę.


Widok zaskakuje mnie i innych, nie spodziewaliśmy się tak urwistych i wysokich skał na tej prawie płaskiej górze. Mnóstwo tutaj zakamarków, labiryntów i skalnych mostów. A wszystko to porośnięte bujną zieloną i bogatą roślinnością przypominającą mi raczej lasy tropikalne niż Beskid Mały.





Robimy sobie przerwę, ja próbuję swoich sił na jednej ze ścian, dzieci mają radochę wymyślając zabawy w labiryntach, reszta po prostu tylko delektuje się otaczającą przyrodą.



Próbuję znaleźć wejście do jaskini, niestety słabo poczytałem dostępne informacje o jej lokalizacji i nie natrafiam na otwór wejściowy. Za to obiektyw mojego aparatu utrwala coraz to ciekawsze formacje skalne.






Miejsce tak piękne że nie chce się nam go opuszczać, ale jak zawsze czas nie jest naszym sprzymierzeńcem i musimy iść dalej. Jednak wrócimy tutaj i to obowiązkowo w końcu jaskinię też bym obejrzał. Pogoda się lekko poprawia więc decydujemy się kontynuować naszą wycieczkę w kierunku Chaty na Gibasach, gdzie planujemy mały piknik z widokiem na Królową Beskidów. Przyśpieszamy krok, ale od czasu do czasu muszę się zatrzymać żeby pstryknąć jakąś fotkę. Zielony szlak niezbyt obfituje w panoramki, ale jak już to przednie.





W końcu docieramy na Gibasowe Siodło do Chatki zaprzyjaźnionego z nami chatara Staszka , teraz czas na wypoczynek i relaks z pięknymi widokami na Babią Górę skąpaną w chmurach i obłokach parującej deszczówki.






Pogoda już całkiem się wyklarowała, dlatego korzystamy ile się da, dzieci na zabawę a my na odwiedziny przy urokliwej kapliczce, o której jest wiele do napisania tak że zostawię to na osobny temat.






Przeciągnęliśmy naszą wycieczkę do maksimum, teraz czeka nas szybki powrót tą samą trasą ale dzięki lepszej pogodzie, mamy jeszcze bardziej piękne widoki.




Czasami oko mojego obiektywu zagląda nie tylko na odległe górskie panoramy, ale też pod nogi, bo tam też ciekawie.





I tak dobiega nam do końca trasa tej niedzielnej mglisto-deszczowej na początku wycieczki. Potem już było tylko coraz ciekawiej i słoneczniej. No i poznaliśmy urokliwy zakątek jakim jest "Zamczysko".

Całość fotek w albumie po kliknięciu w link :)
https://picasaweb.google.com/112312179743284627330/Zamczysko?authuser=0&feat=directlink

11 komentarzy:

  1. Fajna wycieczka. :) Z początku pogody nie było, ale potem się wyklarowało.
    Pozdrowionka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest z tą pogodą w górach... ;)

      Usuń
  2. Wychodzę z założenia, że w górach każda pogoda może być "atrakcyjna" (no, może oprócz burz), a najmniej lubię lampę i zupełnie bezchmurne niebo (przy okazji aura mało wdzięczna fotograficznie) :) Chociaż wiadomo, że ze szczytów, które np. pierwszy raz się odwiedza zawsze człowiek wolałby jednak coś tam zobaczyć :) Mnie Beskid Mały zauroczył właśnie w takie mgliste, jesienne dni... las wydawał się wtedy jak zaczarowany :) A co do samego pasma, to znam zarówno jego sympatyków jak i osoby które nie specjalnie przepadają. Ja chyba raczej skłaniam się do tych pierwszych :) Choć metrów nie ma za dużo to właśnie można natrafić na całkiem ciekawe miejsca, a i ta mniejsza popularność sprawia, że i ruch turystyczny nie jest jakiś specjalnie tłumny :)

    Bardzo ciekawa i przyjemna dla oka fotorelacja, pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metrów nie za dużo ;) ale jest tam wiele jeszcze innych pięknych i mających swój klimat miejsc :)

      Usuń
  3. Zaciekawiłeś mnie tą jaskinią i skałkami na szczycie, może uda mi się kiedyś je odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedaleko znajduje się również kompleks jaskiń "Czarne Działy "

      Usuń
  4. Wchodziłam kiedyś na Babia Górę we mgle i było cudownie mimo, że cały czas marudziłam, że nic nie widać. Znaleźliście koniec tęczy ?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Yardo skoro wybierasz się w BM z Łodygowic, to się wejrzyj na moją wycieczkę: http://szlakiibezdroza.blogspot.com/2012/11/magorka-po-beskidzie-badzi-jesien.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam podobną zabawę na Głazach Krasnoludków. A ile jeszcze takich miejsc czeka nieodkrytych. Mam nadzieję, ze chociaż w większą ich część kiedyś dotrę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń